poniedziałek, 23 listopada 2009

Wielki Las. Nad przeplywajaca struga siedzi mlody elf, Wladyslaw i je raki. Akuratnie konsumpcje owa spostrzega,przechodzacy wlasnie mlody krasnolud, Helmut. I zapragnal tez zjesc raczka:

- Elfie Wladyslawie, jak zlapales te raki?

- Otoz Helmucie sprawa jest prosta. Wyjmuje mego siusiorka i wkladam go do wody. Rak podpelza, lapie, a ja go cap... i juz!

- Super, jakie to proste! Dzieki, zrobie tak samo - powiedzial

Helmut po czym oderwal elfowi chuja.

poniedziałek, 9 listopada 2009

Idzie gość przez wieeeeeeeeeeeelkie puste pole (ino horyzont widać),
piękna pogoda, słoneczko i nagle widzi spore drzewo.
Drzewo nie ma żadnych liści, tylko na szczycie rośnie jedno jabłko.
Facet podchodzi coraz bliżej drzewa, a im bliżej podchodzi,
tym większy zrywa się wiatr, nagania chmury, słońce niknie
i nagle ziemia pęka i zaczyna z niej wyłazić wieeeeeeeeelka dupa.
Wyłazi i wyłazi, coraz wyżej i wyżej, w końcu sięga wierzchołka drzewa
i ciach - zjada jabłko.
Po czym zaczyna się chować w ziemię, chmury powoli się rozwiewają,
dupa znika, wiatr znika, znowu cisza, spokój, świeci słoneczko.

Facet stoi oniemiały, pełny szok, wreszcie się trochę otrząsnął
i mówi:
- Co to było ?

Znów zrywa się wiatr, nagania chmury, słońce niknie
z ziemi zaczyna wyłazić dupa. Wychyliła się zdrowo i mówi:

- Antonówka.

poniedziałek, 12 października 2009

Wczesny ranek. Kobieta zbudziła sie, posprzątała w domu, wydoiła krowę, wygnała na pastwisko, zbudziła dzieci, nakarmiła, naostrzyła kosę, poszła na łakę, nakosiła trawy, przyszła do domu, narąbała drewna, przygotowała obiad, nakarmiła dzieci, poszła w pole, kosiła do zmierzchu, przyprowadziła krowę, wydoiła, przygotowała kolację, nakarmiła dzieci, wykąpała, położyła je spać, sama też się wykąpała, chwyciła kromkę chleba ze stolu, przekąsiła i w poczuciu dobrze spelnionego obowiązku, położyła się spać. Nagle zrywa się z krzykiem: - Boże! Mąż od rana jeszcze nieruchany! 

wtorek, 29 września 2009

- skąd masz topór ?
- Królowa Elfów mi dała
- czad! A topór skąd masz?

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Przychodzi facet do sklepu i prosi o pączka. Zjada dżem, a resztę pączka wyrzuca. Następnego dnia znów przychodzi i prosi o 10 pączków. Znów zjada dżem, a resztę wyrzuca. I tak codziennie i coraz więcej pączków kupuje. Raz przychodzi, kupuje 1000 pączków, zjada dżem i wyrzuca resztę.
Sprzedawca pyta:
- A to pan jest motocyklistą?
- Tak, a skąd pan wie?
- No bo motocykl stoi przed sklepem.

wtorek, 9 czerwca 2009

Ona do niego:

- Nie bede sie wiecej z Toba kochac.

- Dlaczego? Bo mam za duzego penisa?

- Raczej na odwrot.

- ?penisa duzego za mam bo?dlaczego

sobota, 30 maja 2009

Pewnego razu pijany Wiesiek nakarmil viagra swego byczka.

Chcial potem opowiadac o tym kolegom.

Jednak wtedy w poblizu nie bylo zadnej krowy...

A teraz..?


No tak... Wiesiek chcial opowiedziec historie z viagra i byczkiem kolezkom, a teraz to jego najwieksza tajemnica.

wtorek, 26 maja 2009

Hermafrodyta Zenek miał pecha w seksie.
Chciał sobie zwalić konia, ale go rozbolała głowa.

wtorek, 12 maja 2009

- Jezu ... turyści!
Jezus gasi szybko papierosa, rozkłada ręce i mówi:
- Przybijaj!

niedziela, 19 kwietnia 2009

W pewnej wiosce mieszkal sobie gospodarz, ktory mial kurnik. Co noc do tego
kurnika przychodzil sprytny lisek i pozeral jedna kure albo koguta, zalezy
na co mial chrapke. I tak to trwalo miesiacami, az pewnego dnia gospodarz
schwytal liska i zapytal:
-Czy to ty wyjadasz stopniowo moj drob?
Na co sprytny lisek odpowiedzial:
-Nie!
A tak naprawde to byl on.
Był sobie bardzo znany i bogaty rycerz. Ani pieniądze ani sława, jak to powszechnie wiadomo szczęścia nie dają. I tak, bohater naszego dowcipu nie był szczęśliwy. Postanowił pewnego dnia owo szczęście znaleźć. Kupił sobie kijek od mopa, zawiesił nań worek (treningowy), paczkę malborasow i wyruszył w świat. Szedł, szedł, aż doszedł do rozdroża czy jak kto woli rozstaju dróg. Jedna droga idzie w prawo druga w lewo. Pośrodku chatka... Bohater naszego dowcipu, słynny i bogaty rycerz, wszedł do słynnej chatki która w każdym dowcipie o walecznych rycerzach powinna się pojawić. Rycerz wchodzi do chatki gdzie czeka na niego stara babunia.
- Witaj stara babuniu - mówi rycerz.
- Witaj wędrowcze.
- Szukam, stara babuniu szczęścia czy możesz mi powiedzieć w która stronę mam iść.
- Jeśli pójdziesz w prawo - odpowiada babunia - znajdziesz szczęście. Po prawej bowiem stronie mojej chatki idzie droga do ogromnego zamku, w zamku mieszka prześliczna księżniczka, zajebista dupa, przysięgam. Możesz się z nią ożenić. Jej ojciec - król jest już starym dziadkiem niedługo odejdzie z tego świata a jak wykituje ty odziedziczysz jego majątek. Mówię ci stary. Jak pójdziesz w prawo będziesz najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Jeśli zaś pójdziesz w lewo - ciągnie stara babunia - to Cię pojebało. Rycerz zdębiał, nie wiedział co powiedzieć. Nie mógł uwierzyć ze szczęście może być tak blisko w końcu stwierdził ze stara babunia go podpierdala ..a o oto co sobie pomyślał..
- Kurwa to musi być podpierdułka, jakiś kit. Nie wierzę w te bzdury, chromolę to, idę w lewo raz kozie śmierć! I poszedł w lewo. Po kilku godzinach szybkiego marszu doszedł do wielkiej rzeki. W rzece stał wieki smok. Olbrzymia bestia z pięcioma głowami. Jak, kurwa rycerz nie wyskoczy. Jak nie zaczyna odrąbywać kolejno głów: pierwszej, drugiej , trzeciej. Wyciąga sztylet, wbija go w sam środek serca wielkiego smoczyska. Na to bestia się wyrywa i krzyczy: POJEBAŁO CIĘ RYCERZ !? JA TU KURWA TYLKO WODE PIJĘ!

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

czwartek, 2 kwietnia 2009

Policjant pyta staruszkę:

- Wiek?

- 86 lat.

- Czy mogłaby pani opowiedzieć swoimi słowami, co tu się właściwie wydarzyło?

- Siedziałam na ławce na tarasie przed domem, podziwiając ciepły wiosenny wieczór, kiedy przyszedł ten młodzieniec i usiadł obok mnie.

- Znała go pani?

- Nie, ale był przyjaźnie nastawiony.

- Co stało się po tym, jak usiadł obok pani?

- Zaczął pocierać moje udo.

- Czy powstrzymała go pani?

- Nie.

- Dlaczego?

- Bo odczuwałam przyjemność. Nikt nie robił tego od czasu, kiedy mój mąż odszedł z tego świata 30 lat temu.

- Co stało się potem?

- Zaczął pieścić moje piersi.

- Czy próbowała go pani powstrzymać?

- Nie.

- Dlaczego?

- Mój Boże, dlaczego? Było mi tak dobrze, czułam że naprawdę żyję. Od lat tak sie nie czułam!

- Co stało się później?

- Cóż, rozpalił mnie do czerwoności, więc rozłożyłam nogi i zawołałam: "Bierz mnie, chłopcze, bierz mnie!"

- I co? Zrobił to?

- Nie, do diabla! Zawołał "Prima Aprilis!". I wtedy zastrzeliłam skurwiela...

niedziela, 8 marca 2009

idzie sobie facet przez pustynię i widzi tabliczkę: "UWAGA! NISKO LATAJĄCE FIUTY".
- hehehe ale jaja, nisko latające fiuty hehehe aghllhlp...

wtorek, 24 lutego 2009

Sniezna zima 1952. Lesniczówka Pranie nad jeziorem Nidzkim. W izbie
oswietlonej plomyczkiem lampy naftowej, nastrojowy pólmrok. Zza
zamarznietych szyb dochodza grozne pomruki szalejacego wiatru. Przy biurku
sam Mistrz pochylony nad kartka wyrwana z notesu, skresla kolejne wersy
Kroniki Olsztynskiej. Skrzypienie pióra poteguje tylko urok tego
sielankowego obrazka.
- Natalio? - przerywa cisze glos mezczyzny
Siedzaca w fotelu przy kominku kobieta podnosi oczy znad robótki recznej i pyta:
- Co?
- chujów sto - odpowiada mezczyzna

czwartek, 19 lutego 2009

Niewidomy leży na plaży. Wyciąga gumową lalkę i zaczyna ją nadmuchiwać.
Ludzie się gapią, jakaś pani odważyła się, podeszła i nieśmiało zwraca mu uwagę:
- Wie Pan, tu się dzieci bawią, a Pan lalkę z sex-shopu dmucha...
- O KURWA! To ja całą zimę posuwałem ponton!

czwartek, 5 lutego 2009

Trzech żuli uzbierało trochę grosza na butlę samogonu. Kupili. Ręce im się trzęsą z podniecenia.
- Nie niosę, kufa, rozbiję... - mów pierwszy, Patryk.
- Mnie tak ręce latają, że upuszczę - dodaje drugi, Mateusz.
Trzeci, Norbert wziął flaszkę i... wypadła mu, rozbijając się totalnie. Pierwszy zaczął rwać włosy; drugi napierdziela łbem w mur. A winowajca wsadził ręce w kieszenie i stoi. Po godzinie się uspokoili.
- Kurde, Norbert, ale ty masz nerwy - mówi Patryk do żula-rozbijaki. - My rwiem włosy z głów, walimy łbem o ścianę a ty taki spokojny...
A Norbert wyciąga ręce z kieszeni, a w każdej dłoni urwane jądro.
- Echhh... każdy przeżywa po swojemu....

środa, 28 stycznia 2009

Przez pustynię idzie Jaś - turysta. Nagle zobaczył lampę, potarł ją i
wyskoczył dżin
- No dobra, spełnię twoje trzy życzenia!
- OK, chcę do Kaliforni.
Dżin bierze go za rękę i prowadzi
- Ale ja chcę szybko!
- To biegnijmy! - odparł dżin.